niedziela, 30 lipca 2017

Lwów - dlaczego warto pojechać

1. Dla takich autobusów 💚


Odkąd tylko wjechaliśmy do Lwowa piszczałam za każdym razem kiedy widziałam takie cudo 💚 Namówiłam biedronkę na przejazd tą wspaniałą żółtą limuzyną. Jako dorośli, poważni ludzie kupiliśmy bilety w kiosku i grzecznie czekaliśmy na przyjazd naszego autobusu. Oczywiście tego typu busiki nie kursują według rozkładu, no bo po co to komu :D
Spodziewałam się kasownika jak w ostatnim katowickim zabytkowym tramwaju - takiego ręcznego, ale okazało się, że we Lwowie mają zupełnie inny system. Po wejściu do busa rzucasz 4 hrywny w kierowcę albo biegniesz zająć miejsce siedzące i podajesz pieniądze najbliższej osobie, która dalej podaje je do przodu. Szok, niedowierzanie i my, z naszymi zupełnie bezużytecznymi bilecikami, które okazały być tylko na tramwaje i trolejbusy.



2. Dla kotów, wiadomo 💚 --> kocia kawiarnia <--


3. Dla takich hosteli


Art Hostel chwalił się dużymi, niesamowicie tanimi pokojami dla 2 osób. Na zdjęciach wyglądało to zaskakująco dobrze. Niestety kiedy dojechaliśmy zmęczeni podróżą i dźwiganiem ważących tonę plecaków okazało się, że pokoje ze zdjęć są zajęte/nieczynne i dostaliśmy takiego potworka z namalowanym oknem. Prysznice i łazienki były wstrętne, a sam Hostel z nazwą Art nie miał nic wspólnego. 
Uznaliśmy to za 'Ukraina experience' i dobry materiał na historię.
Pozytywne nastawienie w takich chwilach jest na wagę złota 💚

5. Dla hosteli, które nas oczarowały


Jak Mister Hostel 💚 z milutką obsługą, tanimi pokojami i przesympatyczną właścicielką, która mówiła po polsku. Fantastyczne miejsce 💚

5. I dla takich pokoi airbnb


Trafiliśmy do fajnej kawalerki znalezionej na airbnb. Tanio, miło i z łazienką i kuchnią tylko dla nas 💚 Do tego mieliśmy taki cudowny telewizor z uszami.

6. Dla języka, który jest bardzo podobny do polskiego, ale nie taki sam

Załatwianiem powyższego pokoju airbnb zajął się M znający cyrylicę i kilka słów po rosyjsku. Ja w tym czasie grzecznie siedziałam z boku i przysłuchiwałam się jak tłumaczy właścicielce, że mamy rezerwację na dwa dni i busa do Polski w środę w nocy. Kobieta przytaknęła, dała mu klucze, pożegnała się i wyszła. Wygryw życia - kawalerka za półdarmo, samo centrum i ciepły prysznic 💚

Jednak bycie mną do czegoś zobowiązuje i oczywiście, kiedy tylko zostałam w pokoju sama na 5 minut rozległo się pukanie do drzwi. Okazało się, że właścicielka przypomniała sobie, że musimy jednak wynieść się z pokoju wcześniej - "utro". Z przerażeniem zaczynam jej tłumaczyć mieszanką polskiego z angielskim i machając przy tym rękami, że przecież mamy dwa noclegi, wyjeżdżamy w środę a nie jutro! Kobieta twardo powtarzała, że mamy się wyprowadzić "utro" w środę. Całkiem zgłupiałam i zaczęłam jej po prostu przytakiwać.
Okazało się, że ich "utro" nie oznacza "jutro", tylko "rano". 


7. Dla fantastycznych cmentarzy


Przepiękne miejsca pełne Polskich akcentów. Na każdy z nich warto zarezerwować sobie kilka godzin i spokojnie spacerować.

8. Dla kawy wydobytej w lwowskiej kopalni 


Pyszna kawa i cudowna obsługa. Kiedy byliśmy tam pierwszy raz kelner zapytał czy jesteśmy 'Polaki' bo oni mają w menu coś co na pewno nam zasmakuje. Oczywiście była to kawa z rumem, która bardzo przypadła do gustu M. Powyżej na zdjęciu kolejna szalona kawa - z likierem i cytryną. 
Ja nie lubię takich szaleństw, więc za każdym razem piłam pyszniutkie cappuccino albo kawę z lodami 💚

9. Dla lodów w gałkach prosto ze sklepowej mroźni


Rożki są passe! 

10. Dla chipsów krabowych


Nie wiem jak smakuje żarcie dla rybek, ale z całą pewnością właśnie tak.

11. Dla wszechobecnych lwów


Zarówno tych majestatycznych jak i uroczo brzydkich 💚 ten wyżej nazywa się Maniek i na 100% jest moim zaginionym bratem bliźniakiem.

11. Dla starego kasyna


W którym można poczuć się jak na planie ukraińskiej wersji filmu "Wielki Gatsby".
Cudowne miejsce, niestety z bardzo słabym oświetleniem. Dużo osób ze sprzętem znacznie lepszym od naszego robiło tam sesje zdjęciowe.

12. Dla starych aut


Łady na ulicach tworzą cudowny retro klimat w mieście 💚
A dzięki trabantowi na dachu Dom Legend ściąga tłumy turystów.

13. Dla takich widoków --> podziemia i dachy Lwowa <--


14. I ludzi, którzy z uśmiechem na ustach reagowali na to, że jesteśmy Polakami

Zdarzyło nam się to wiele razy! Sprzedawca w sklepie, bileter w Starym Kasynie, kelner w Kopalni Kawy, pani którą poprosiłam o użyczenie zapalniczki.
Wiele osób straszyło mnie niechęcią Ukraińców do Polaków, ale nie spotkaliśmy się z żadnym wrogim spojrzeniem czy złym słowem.
💚 Naprawdę, to uroczy ludzie 💚

A teraz wracam do ogarniania życie. Niedawno przeprowadziłam się na koniec świata i jak zawsze, kiedy tylko zdążyłam wypakować rzeczy, znów wyjeżdżam. 
A zaraz po woodstocku ruszam na Eurotrip - szczegóły już wkrótce 💚

Z kim spotkam się na Woodzie?

4 komentarze:

  1. Czyli jednym słowem, trzeba po prostu Lwów odwiedzić ;) Ja nigdy nie byłam, ale tą kawą mnie przekonałaś :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, ale z tym namalowanym oknem to dali czadu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Nic tylko jechać do Lwowa :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo miło się czytało ten post, tak z uśmiechem na ustach :)
    Namalowane okno piękne xD

    OdpowiedzUsuń

♥ Bardzo dziękuję za każdy komentarz ♥