niedziela, 22 stycznia 2017

Żegnaj Francjo!

Odkąd tu przyjechałam wszystko szło nie tak jak powinno.
Poczynając od okrutnego zimna w domu, aż po hosta, z którym nie umiem znaleźć wspólnego języka. Całokształt spowodował, że wyjeżdżam jeszcze wcześniej. Dokładnie to dzisiaj. 
Plan podróży też się posypał bo nie mogłam zaleźć noclegu w Narbonie ani Perpignan, 
jadę więc od razu do Barcelony.






Dwa tygodnie spędzone we Francuskiej winiarni miały swoje plusy i minusy:

+ pracowałam w polu! 
fajnie było doświadczyć takiej codzienności, dbania o winorośle, przycinania ich, zbierania drewna na opał. To dla mnie coś zupełnie nowego, do tej pory najwyżej pomagałam w babcinym ogródku. 



+ schudłam
nie mam pojęcia ile dokładnie, ale spadają ze mnie spodnie! 
W moim mieście ani w żadnym w okolicy nie ma sklepu. Serio. Od baaaardzo dawna nie jadłam słodyczy. Prawdopodobnie w pierwszym Hiszpańskim markecie wydam fortunę na czekoladę i w ciągu kilkunastu minut pochłonę wszystko (coca colę wstrzyknę sobie dożylnie a cukier wciągnę noesem). 
Czipsiki, za Wami też tęsknię! ♥♡♥♡♥♡♥♡♥


- umierałam z zimna
mój pokój znajduje się na parterze lub w piwnicy, zależy od której strony patrzysz. Mimo, że na zewnątrz w ciągu dnia było nawet +10*C to w środku trzęsłam się z zimna,a w nocy budziłam co kilka godzin z okropnym bólem stawów.
Dwutygodniowe niewyspanie i przeziębienie. Na zdjęciu cmentarz, tak w temacie ↓


- nie dałam rady pozwiedzać
tryb pracy mojego hosta doprowadzał mnie do szału. Wstawał około 9 rano, zaczynaliśmy pracę po 10 i wracaliśmy do domu już po 2 godzinach. Potem był czas na przygotowanie obiadu, jedzenie i odpoczynek. Ponownie wracaliśmy do pracy po 15 żeby po kolejnych dwóch godzinach jechać do domu. 

Łącznie 4h pracy zostały rozciągnięte na calusieńki dzień. Próbowałam zwiedzać coś przed lub po pracy ale teren jet bardzo górzysty, często żeby dojść do ciekawego miejsca trzeba iść kilkanaście minut gęstym lasem lub po stromej skarpie, w związku z czym chodzenie w ciemności nie wchodziło w grę.

O wolny dzień też musiałam się ostro naprosić i był ustalany z pomocą prognozy pogody - akurat kiedy padało, żeby nie marnować dnia na prace w polu.



- walczyłam z głupimi przekonaniami o Polsce
mój host uważał, że pochodzę z kraju trzeciego świata, uczył mnie więc jak obierać kiwi (których przecież u nas nie ma), jak otworzyć pralkę (żebym nie zepsuła), jak wieszać pranie, czy jak mieszać warzywa na patelni (pewnie myślał, że u nas je się surowe niedźwiedzie polarne i foki ☺). 

Takich rzeczy było duuużo więcej i wierz mi, musiałam gryźć się w język żeby spokojnie odpowiedzieć, że wiem jak to zrobić, zamiast wykrzyczeć co o nim myślę.


+ Opowiedziałam trochę o naszym kraju
Oprócz tłumaczenia, że nie mieszkamy w lepiankach miałam też okazję zrobić francuską wersję polskich ruskich pierogów i żurek z torebki :D
Zrobienie pierogów nie było proste, bo host używa eko mąki, takiej grubo mielonej i ciemnej zamiast typu 500, którego zazwyczaj używa się w naszych domach. Tłumaczenie i pokazywanie obrazków białego sera na nic się nie zdało bo dostałam coś w stylu sera brie. 
Ale to nie jest ważne, dla mnie i tak smakowały jak dom :)


Na pewno będę musiała jeszcze wrócić do Francji. Bardzo mi szkoda, że jeden okropny człowiek popsuł mi opinię o całym pięknym kraju. Następnym razem pewnie zakręcę się w bardziej turystycznych rejonach, gdzie nie będę zdana na łaskę jednej osoby.

Jeśli kiedyś przyjdzie Ci do głowy głupi pomysł pracy w winiarni na południu Francji najpierw do mnie napisz, dam Ci znać jakiego miejsca unikać jak ognia.


Pozdrowienia z trasy :*

17 komentarzy:

  1. Jak pracowałaś na takim polu wcale się nie dziwię że schudłaś :) hahahah ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam twoje opisy :D Przeczytałam mężowi :)
    Ale kicha. Raz, że pan jakiś niedouczony, dwa, ogólne warunki... Za to Barcelona wzywa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, cieszę się :D wszędzie lepiej niż u tego dziwnego hosta

      Usuń
  3. Jak to kraj trzeciego świata? Chyba on mieszka w mieście trzeciego świata nie wiedząc jak jest w Polsce xD

    Zapraszam do mnie na konkurs, w którym do wygrania box pełen słodkości prosto z Japonii :)
    melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście trochę go wyedukowałam :D
      Yuuum! Japońskie słodycze!

      Usuń
  4. O kurcze ale Ci mega zazdroszczę :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/01/wwwdressplpl-sukienki-dla-kazdej-z-nas.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czego, jedynym plusem wyjazdu do Francji był chyba brak śniegu :D

      Usuń
  5. Szkoda, że tak wyszło. Tryb pracy okropny, nie mogłabym tak pracować, z resztą dla mnie trochę bezsensu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno, teraz przynajmniej gorzej nie będzie :D

      Usuń
  6. fajna przygoda ;D

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Ja zawsze kroję na pół a potem łyżeczką wyciągam środek. Szybko i bez bałaganu. Host kazał mi obierać kiwi nożem - jak ziemniaka :P

      Usuń
  8. O kurcze... Niefajne doświadczenie. Słyszałam różne opowieści z pracy w winnicach od moich znajomych, ale trafiali znacznie lepiej niż Ty... A do Francji nie ma co się zniechęcać mimo wszystko! :)

    OdpowiedzUsuń

♥ Bardzo dziękuję za każdy komentarz ♥