czwartek, 12 stycznia 2017

Przeżyłam pierwszy dzień!

... i padam na twarz!


Plany nieco się zmieniły bo mój warszawski przewodnik wylądował w szpitalu. Na szybko znalazłam sobie hostel (Patchwork ♡ polecam!) i po krótkiej wycieczce po stolicy poszłam spać. Pobudka o 2 w nocy, autobus na lotnisko i lot do Francji.


Znalazłam się na przedmieściach Tuluzy i szukałam kawiarni żeby trochę odpocząć. Wszystkie wyglądały jak w filmach: urocze, małe lokale z delikatnymi stolikami i krzesełkami. Niestety musiałam o nich zapomnieć bo z 13-kilogramowym ogromnym plecakiem narobiłabym zamieszania.
Trafiłam na zupełnie pusty lokal z halal kebabami. Wyglądał jak szkolna stołówka ale miał zdjęcie filiżanki z kawą na szybie i nałóg zwyciężył. Kolejne pół godziny spędziłam rozmawiając z Marokańczykiem - właścicielem lokalu o podatkach we Francji i Katarze. Wszystko oczywiście w mieszaninie angielskiego, francuskiego i hiszpańskiego.


Okazało się, że Francuzi rzeczywiście unikają angielskiego jak ognia, zakup biletu na pociąg byłby niemożliwy bez screena strony internetowej przewoźnika.

Znalezienie dobrego peronu, z którego jedzie pociąg do Narbony graniczyło z cudem, ponieważ nikt z zaczepionych przeze mnie pracowników stacji nie mówił po angielsku. Wreszcie trochę na migi, trochę po hiszpańsku udało mi się czegoś dowiedzieć. Wysłali mnie na peron, jak się później okazało - zły. 
Intuicja mnie nie zawiodła i zamiast czekać we wskazanym miejscu zaczęłam szukać pociągu po jego numerze, a nie stacji docelowej. Minutę przed odjazdem udało mi się wskoczyć do wagonu. Jak zawsze trafiłam na awarię - to już tradycja że muszę jechać w spieprzonym pociągu. 

Jeśli Twój pociąg się popsuje to możesz mieć pewność, że też nim jadę.



Moja praca polega na przycinaniu winorośli, pomocy przy pakowaniu wina do wysyłki i wkrótce mam dostąpić zaszczytu naklejania etykiet na butelki (sic!).

Bunt laptopa powoduje, że nie jestem w stanie normalnie go używać, więc wybacz że dawno nie odwiedziłam Twojego miejsca w sieci.


Pozdrowienia z Francji! 

16 komentarzy:

  1. Hej, witamy we Francji :) Udanego pobytu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale kota pięknego tam mają :D
    No masz, to jak będę jechać pociągiem i się zepsuje, biegam po wagonach i cię szukam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kot to podstawa :D do zobaczenia w zepsutym pociągu!

      Usuń
  3. Udanej podróży! :* Chciałabym zobaczyć Tuluzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och Kochana, kolejne cudne miejsce ! Udanego pobytu CI życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  5. ojaaaa ale bym tam chciała być:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Kota mam ochotę ukraść, jest przeuroczy <3

      Usuń
  7. Oh my!
    Kolejna podroz i znow jestem zachwycona! Chyba Cie odwiedze haha .. :)
    Mam nadzieje, ze reszta pobytu przebiegnie lepiej niz szukanie peronu!
    Powodzenia!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieję, że reszta pobytu przebiegnie już cudownie! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mały książę, cudny <3 Super zdjęcia, życzę udanego pobytu i czekam na następne posty z Francji :P

    OdpowiedzUsuń
  10. No to ale masz przygody :) Uczysz się życia w konkretny sposób :) Mam nadzieje, że z tego pobytu tam, będzie mieć wiele wspaniałych wspomnień ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam francję <3 udanego pobytu

    http://wooho11.blogspot.com/ - Zapraszam <3 Jeśli Ci się spodoba - zaobserwuj :* Na pewno się odwdzięczę :)

    OdpowiedzUsuń

♥ Bardzo dziękuję za każdy komentarz ♥