czwartek, 15 grudnia 2016

Podsumowanie 5 tygodni w Budapeszcie

Komu w drogę temu plecak na plecy!


Moja przygoda z Budapesztem dobiegła końca. Za chwilę wyłączę laptopa, wrzucę go do plecaka pełnego ciuchów i pójdę na metro. Później jeszcze tylko 9h w busie i dotrę do Katowic oddalonych kolejną godzinę drogi od rodzinnego miasteczka. Brrr :P


 Zdjęcie z moim nowym chłopakiem. Poznajcie Grześka :)

Wczoraj byłam na imprezie pożegnalnej wolontariusza z hostelu obok i muszę przyznać, że Włosi potrafią wyprawiać przyjęcia. Przyszło 20 osób, w tym właściciele hosteli, wolontariusze, pracownicy i przyjaciele. Podali 4 przepyszne posiłki.
Moje pożegnanie jest ciche i spokojne, obudzę tylko śpiących wolontariuszy i przytulę dziewczynę z recepcji, z którą przegadałam kilka wieczorów.

Po 5 tygodniach tutaj muszę przyznać, że praca w hostelu ma dużo plusów i kilka minusów:
❄ Mieszkając w pracy stałam się bardzo leniwa. Nie musiałam wstawać nad ranem żeby się wykąpać i zjeść śniadanie. Ze względu na typ pracy większość czasu chodziłam w pidżamie albo dresie.
❄ Poznałam wielu niesamowitych ludzi z całego świata. Chyba jeszcze nigdy nie byłam tak  zainspirowana!
❄ Dowiedziałam się jak mało rzeczy jest mi potrzebnych do szczęścia. Wróciły ze mną jeszcze dodatkowe ubrania. Dostałam je od wolontariuszki, która skończyła pracę dużo szybciej i nie umiała dopiąć plecaka :)
❄ Zatęskniłam za warzywami. Gotowanie w kuchni pełnej ludzi, korzystanie z małej lodówczeki w której mało co się mieści i podjadacze sprawili, że ograniczyłam gotowanie do minimum. Brokuły! Nadchodzę!
❄ Zapragnęłam pojechać do Ameryki Południowej
❄ Nauczyłam się kilku nowych alko-gier. Ba! Jedną grę nawet sama zrobiłam! Do tej pory szczytem moich możliwości było poprowadzenie alkochińczyka.
❄ Praca w nocy zupełnie przestawiła mi rytm życia. Rzadko widywałam słońce, co źle działa na samopoczucie. Teraz nie umiem zasnąć do 4 nad ranem i śpię do 11.
❄ Mieszkałam z ludźmi z różnych stron świata. Jestem jedynaczką, więc nigdy wcześniej nie musiałam z nikim dzielić pokoju. Szok że przeżyłam bez uszczerbku na psychice.
❄ Każdy wieczór w hostelu zaczyna się na oglądaniu filmów a kończy tak samo - na imprezie :D Goście chcą się dobrze bawić. Tu nie ma miejsca na introwertyzm.
❄ Wolontariusze to jedna rodzina. Mocno zakręcona, ale rodzina :)

Lodówka w hostelu

Z innych ciekawostek o Budapeszcie, o których chyba wcześniej nie pisałam:

Z obiegu wycofano monety 1 i 2 forintowe. Oznacza to że wszystkie produkty, za 96 forintów tak na prawdę kosztują 100. Tutaj nikt nie pyta się czy może być winny grosika. Po prostu kwotę zaokrągla się w górę lub w dół.

Węgierskie klawiatury wyglądają nieco inaczej, na przykład litery Z i Y są zamienione miejscami.


Czas do domu
Do przeczytania w Polsce!

25 komentarzy:

  1. Mega przeżycie. Gratuluję. Co za lodówka! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialna przygoda! Poznanie ludzi z różnych stron świata to moje marzenie <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe, bogate w przeżycia doświadczenie.

    OdpowiedzUsuń
  4. na pewno to fajne doświadczenie ;) ja obecnie przebywam w Holandii i powiem Ci,że tez zatęskniłam za gotowaniem :p Nie ma to jak się ma swoje mieszkanko, można gotwac co Ci się podoba, posprzatać w weekend itd. hehe :D
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, też bardzo za tym tęsknie! :)

      Usuń
  5. ale super przygoda, zazdroszczę :) A nowy chłopak przystojniak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę podtuczymy i będzie ciacho :D

      Usuń
  6. 2 forinty wycofali? O Jezu to serio dawno temu tam mieszkałam :D Mam to samo - pracuje z domu, dzisiaj nic a nic się nie ogarnęłam, nawet włosów nie rozczytałam, ani twarzy nie przemyłam, bo padam na twarz, a wyskoczył mi przypadkowy dyżur.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest najgorsze. Jednak praca w biurze ma swoje małe plusy :P

      Usuń
  7. widzę że fajne doświadczenia i fajne wspomnienia masz z tych czasów

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedawno byłam w Budapeszcie :-) Piękne miasto :-)
    A Ty zdobyłaś ciekawe doświadczenie :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. To musiała być świetna przygoda :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajny ten twój Grzesiu :) trochę taki chudy ale nawet milutki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez święta na pewno trochę przytyje :D

      Usuń
  11. Lodówka miała fajną oprawę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Heheheh podoba mi się :D

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2016/12/christmas-is-coming.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetna przygoda! :*
    Obserwuje kochana :*
    Zapraszam: http://allixaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Wspaniała przygoda i wspomnienia :)) Takie multikulturowe towarzystwo inspiruje! Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Thats a lovely post, such cute pics

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawe doznania, pozdrawiam! :)


    http://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. O jaaa, taka praca w hostelu w obcym państwie musiała być świetnym doświadczeniem! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ach Kochana, aż sama nie wiem co napisać. Jesteś niesamowita i podziwiam Ciebie za te Twoje podróże :) Ale wiesz co? Swojego Grzesia to byś nakarmiła! Jakis taki chudy i blady hahaha ;) Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Strasznie Ci zazdroszcze tego wypadu i z okazji swiat zycze Ci wiecej, wiecej i jeszcze raz wiecej pieknych podrozy!
    Oczywiscie ponownie zapraszam do Irlandi!! :D
    Wesolychy Swiat! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kurcze to musiało być 5 świetnych tygodni😊 Zazdraszczam😊

    OdpowiedzUsuń

♥ Bardzo dziękuję za każdy komentarz ♥