środa, 19 października 2016

Londyn

Mieszkam godzinę drogi pociągiem od Londynu. Po miesiącu wreszcie znalazłam trochę czasu żeby tam pojechać.
Dotarłam jak zawsze - bez planu, mapy i pieniędzy.


Na Victoria Station udało mi się dorwać mapę. Bardzo pomocna sprawa bo nie dałam rady ogarnąć screenów czy wydruków mapy google przez moje host dziecko, które cały wieczór przed wyjazdem wieszało mi się na szyi prosząc żebym zabrała ją ze sobą albo chociaż pokazała jej na google street view nasz dom, jej szkołę, plac zabaw i milion innych rzeczy. 

Najpierw poleciałam do Hyde Parku. Z jednej strony trochę żałuję, że zmarnowałam tam tak dużo czasu, z drugiej wierzcie mi - ciężko nie ulec stojącym na ścieżkach tabliczkom "Zwolnij, naciesz się parkiem".




To fantastyczne miejsce pełne ptaków i wiewiórek. Po terenie porozstawiane są pomniki i fontanny. Polecam na leniwe popołudnie :)


Jako osoba absolutnie pozbawiona zmysłu orientacji w terenie zgubiłam się 3 razy w drodze do Muzeum Historii Naturalnej. Mapa znów uratowała mi życie i mogłam trochę pobiegać pomiędzy kośćmi dinozaurów (tak tak, biegać - czas w parku minął trochę za szybko i mimo, że nie miałam planu to i tak czułam się spóźniona).


Muzeum jest baaardzo interesujące. Ogromny budynek pełen interaktywnych elementów i ciekawie przedstawionych informacji. Do tego wstęp za free :)


Na zdjęciu ogromny leniwiec. Już wiem kim byłam w praprapraprawcieleniu.

Szybki lunch w Maku na Notting Hill i poleciałam do uberważnego dla mnie miejsca na mapie Londynu - China Town! 


Nic nie wyszło z moich praktyk zawodowych w Chinach (dzięki wam bogowie!), więc w ramach rekompensaty zjadłam sobie przepyszne nudle w Złotym Smoku i kupiłam daifuku mochi <3 
Ryżowe kuleczki z nadzieniem z fasoli podbiły moje serce - nie były tak dobre jak te japońskie ale porównywalne do robionych własnoręcznie, wiec i tak pyszka. 
Znacznie gorzej wypadł Złoty Smok. To taki malutki lokal z azjatyckim żarciem bawiący się w wykwintną restaurację. Kelner zaprowadził mnie (całe 2 kroki) do jednego ze stolików (jednego z pięciu w całym lokalu) i przez cały czas stał przy ladzie (2 kroki ode mnie) i obserwował czy niczego mi nie potrzeba. Nudle przyniesiono mi z widelcem - chyba jestem za biała i za blond żeby jeść pałeczkami :(  Doceniam troskę, ale nie lubię kiedy ktoś patrzy na mnie z góry jak jem. 
Za to jedzonko pycha!


Z China Town miałam już tylko dwa kroki do kolejnego miejsca, które polecił mi mój przyjaciel - M&M's World. Całkiem fajne miejsce dla dużych dzieci, 4 piętra słodyczy, ubrań, zabawek i breloczków z M&Msami. 
Nie jest to 'must see', ale jeśli masz troszkę czasu to warto na chwilkę tam wstąpić i kupić cukierki na wagę. Mają dziesiątki różnych kolorów i rodzajów M&Msów, ja skusiłam się na różowe z orzeszkiem :)


Na ostatnie 3h w Londynie zaplanowałam zobaczenie wszystkich typowych miejsc, które co prawda widziałam już dziesiątki razy na zdjęciach, ale źle bym się czuła opuszczając stolicę UK bez zrobienia fotki Big Bena.
Oczywiście standardowo złapała mnie ulewa. Parasol kupiony w poundlandzie zawiódł (a jakże!) i przemókł. Serio. Stałam więc pod drzewem w St James's Park trzymając w ręce parasolkę, która na wpół się złożyła i przeciekała. No i jadłam różowe M&Msy. 

Po 20 minutach, kiedy przestawałam czuć stopy w przemokniętych trampkach postanowiłam się ruszyć. Skoro i tak jestem już mokra to więcej deszczu nie zaszkodzi, prawda? :D




Miałam nadzieję, że pozostałe fajne miejsca w Londynie zdążę zobaczyć za tydzień czy dwa, przy okazji następnej wizyty w stolicy ale okazuje się, że moja przygoda jako au pair w UK dobiegnie końca nieco szybciej niż planowałam. Trudno, czas wracać na trasę :)



A Ty masz jakieś miejsce, którego czujesz niedosyt i wiesz, że jeszcze na pewno tam wrócisz?

16 komentarzy:

  1. Byłam w Londynie tylko raz! Mam wiele takich miejsc, do których chciałabym wrócić...:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  2. O WOW ! Kurczę , przejrzałam Twoje posty , jestem pod wielkim wrażeniem , bardzo chętne będe Ciebie śledzić i to gdzie Twoja noga stanie. Gdybyś jeszcze wrociła do Irlandii to zapraszam do Longford , mieszkam tu już od 8 lat , no a tym Guinessem to też miałam małe zdziwko hihi :) Buziaki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybrałaś sobie bardzo klimatyczne miasto. Longford na zdjęciach wygląda cudnie!
      Do Irlandii wrócę na pewno, zostawiłam tam serce i duszę, wiec nie mam wyjścia :P

      Usuń
  3. Oj Londyn. Bylam raz w 2008 .. Teraz musze tam koniecznie zabrac meża !

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile różnych ptaków na jednym zdjęciu :D Fajne fotki. Zazdroszczę wyprawy do Londynu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muzeum Historii Naturalnej jest genialne, te ruchome dinozaury wyglądały tam jak żywe! Jak oglądam Twoje zdjęcia to od razu przypomina mi się mój pobyt w Londynie, z chęcią bym wróciła do Wlk Brytanii :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Londyn jest na moim celowniku w 2017 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Polecam bardzo China Town jeśli lubisz takie klimaty :)

      Usuń
  7. cudowne miejsca,chciałabym tam być:)
    biuro@oknageneral.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam takie miejsca. Twoje zdjęcia świetnie oddają klimat Londynu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Great post! Wonderful pictures!
    Would you like to follow each other? Follow me on Blog and Google+ and I'll follow you back!
    www.recklessdiary.ru

    OdpowiedzUsuń
  10. W Londynie byłam dwa razy , raz na jeden dzień, a innym razem na weekend. Podoba trafiła mi się rewelacyjna w Maju , a w Październiku jak byłam to było pół na pół. Jednak pomimo tego, ze jest tam dosyć tłoczno to bardzo podoba mi się to miasto i chciałabym tam kiedyś wrócić.
    Ja niedosyt czuje zawsze jak wyjeżdżam z Hiszpanii mimo ze latam tam raz albo nawet dwa razy do roku na tydzień to zawsze mam uczucie ze chce tam wrócić, najbardziej do Barcelony w której byłam dwa dni z mojego 7 dniowego pobytu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ooo dinozaury, mojemu synkowi by się spodobało :) ale również nie mam orientacji w terenie :) a mapa to dla mnie katorga :)

    OdpowiedzUsuń

♥ Bardzo dziękuję za każdy komentarz ♥