sobota, 8 października 2016

Delivl's Dyke

Trzy tygodnie w Anglii, czyli poszukiwanie owiec, wojna domowa i trzeci język gratis.



Ale po kolei. Postanowiłam trochę się posocjalizować bo ogólnie to mało towarzyski ze mnie człowiek. Odkąd przyjechałam do Anglii co chwilę widuję się z dziewczyną z Hiszpanii, która przyjechała tutaj dzień przede mną. Dla niej też wszystko było tu obce i uczyłyśmy się życia w UK razem. Ambitnie postanowiłyśmy poznać jeszcze kilka osób i tak zaczęło się nasze tournee po spotkaniach au pairek. To chyba wina mojego introwertyzmu, ale im większa grupa tym gorzej się bawiłam. Plusem tych spotkań jest nauka języków :) Bardzo dużo au pairek pochodzi z Hiszpanii, więc mam świetną okazję żeby odświeżyć wiedzę ze studiów. Po jednym ze spotkań, w którym oprócz mnie brały udział jeszcze dwie hiszpanki i kolumbijka łapałam się na myśleniu w trzech językach. Jak dotąd zdarzało mi się myślenie w hybrydzie polskiego i angielskiego ale hiszpański to spore zaskoczenie!

Postanowiłam spędzić kilka godzin sama ze sobą, daleko od domu. Padło na Devil's Dyke, czyli dolinę na South Downs Way w południowej Anglii.


Niestety tym razem owieczki nie dopisały. Widziałam kilka z bliska, ale uciekały kiedy tylko chciałam zrobić im zdjęcie. Wyżyłam się za to artystycznie na wszystkim innym dookoła robiąc milion zdjęć.


Legenda głosi, że diabeł kopał rów, aby umożliwić morzu zalanie wszystkich okolicznych kościołów. Kopanie zakłóciła stara kobieta, która zapaliła świecę. Kogut, myśląc że już jest dzień zaczął piać a przestraszony nadchodzącym świtem diabeł uciekł. Ostatnią łopatę ziemi rzucił w morze tworząc wyspę Wight.

Zauważyliście, że każda wystarczająco stara miejscowość ma swoją legendę o diable, który próbuje nieudolnie zniszczyć miejsce kultu?


Z góry zauważyłam cudowny kościółek i prostu musiałam zobaczyć go z bliska. Nie jestem osobą wierzącą, ale absolutnie zakochałam się w tej architekturze.



Przez jakąś godzinę starałam się zejść we wzgórza obijając sobie przy tym tyłek. Okazuje się, że trampki nie są najlepszymi butami na takie wypady :)


W drodze powrotnej spotkała mnie klasyczna angielska ulewa - szybko się pojawiła i szybko zniknęła, jednak trochę
zepsuła mi plany. Wypiłam kawę w restauracji na wzgórzu i pokręciłam się po w miarę 'płaskiej' okolicy
(trampki + strome mokre podłoże + moja gracja koparki = nieuchronna śmierć).
Ostatecznie z Devil's Dyke wyjechałam ponad godzinę wcześniej niż planowałam.


 Jeszcze kilka słów o wojnie domowej.
Moje hostdziecko ma fochy i humorki jak każda pięciolatka. Ale czasami rozkłada mnie na łopatki.

Wczoraj zamknęła mnie w łazience i zgasiła światło za karę. Byłam winna umycia zębów przed nią. Krzyki, płacz, ogólnie koszmar. Starałam się jakoś to załagodzić i zaproponowałam, że umyję jeszcze raz z nią. "Nie możesz umyć zębów dwa razy! Bo cię zamkną do więzienia. A tak łatwo nie wypuszczają stamtąd ludzi."
Jakiś czas temu mało nie doprowadziłam jej do płaczu, kiedy dowiedziała się, że kiedyś będzie 'taka stara' jak ja :)

I najważniejsze - zrobiłam losowanie!


Paczuszkę z angielskimi słodyczami dostanie ...


... Lazurkowa Sztuka :) Już wysyłam do Ciebie maila!

A Wy jak spędzacie weekend? :)

17 komentarzy:

  1. Fajne widoczki ;D

    Zapraszam:
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. jakie piękne te widoczki, i ten kościółek, rzeczywiście cudowny, ma coś w sobie.
    Ja to bym się chyba nie mogła dziećmi zajmować, brakowałoby mi cierpliwości na takie sytuacje xD
    Bardzo mnie zaskoczyłaś tym rozdaniem, odpisałam Ci już na maila :)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. cudownie! <3

    http://zyciepiszehistoriee.blogspot.com

    Pozdrawiam Zuzia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia, odważna jesteś że wybrałaś się tam sama...Uśmiałam się czytając o tej dziewczynce;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niektóre miejsca lepiej wybrać się samemu :)
      Tak, moje hostdziecko to oryginał :D Muszę zacząć spisywać jej tekściki żeby o niczym nie zapomnieć!

      Usuń
  5. Przepiękne fotografie i wspomnienia na pewno jeszcze cudowniejsze. "Zazdroszczę"

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie przepiękne krajobrazy! Przeczytałam na Google+ że pracujesz w Anglii jako Au pair - zazdroszczę :) Ja również myślę nad rzuceniem studiów i wyjeździe za granicę :P

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście do rzucenia studiów nie zachęcam, ale do spróbowania życia za granicą jak najbardziej :) To fajne doświadczenie pozwalające nabrać nowej perspektywy

      Usuń
  7. Ale tam pięknie i spokojnie... :) Z chęcią przeniosłabym się na parę chwil.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mała ma rodzeństwo?
    Piękne krajobrazy, takie łagodne, uspokajające :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna dolina, uwielbiam takie miejsca na spacer :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ale pięknie! a z tymi językami to fajna sprawa, zawsze nowego można się nauczyć:)
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  11. Te spotkania mogą być interesujące :) Zdjęcie piękne, uwielbiam takie przestrzenie :)) Co do fochów, no cóż tak to już z dziećmi bywa ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudownie zwiedzać takie miejsca - uwielbiam morze!

    OdpowiedzUsuń
  13. Przez te widoki nie wytrzymam tych kilku miesięcy, które dzielą mnie od wyjazdu do UK :P

    OdpowiedzUsuń

♥ Bardzo dziękuję za każdy komentarz ♥