środa, 12 października 2016

Brighton Marina i Sheep Walk

Przeszłam ponad 16 kilometrów żeby zobaczyć wiatrak. Serio.



Zaczęło się niewinnie, od wycieczki do portu oddalonego o jakąś godzinkę od miejsca, w którym mieszkam. Po drodze mijało mnie bardzo dużo motocyklistów, zainteresowana spojrzałam przez barierkę, w kierunku plaży i zobaczyłam tłum ludzi w skórach. Zrobiło mi się trochę głupio bo chwilę wcześniej kombinowałam nad środkiem transportu, który jest tani, da się złożyć i upchnąć w plecaku i pozwoli mi przejechać całą Wielką Brytanię i Irlandię wzdłuż i wszerz. Więc tak, wpadłam na pomysł zakupu hulajnogi na kolejną dziką wyprawę w nieznane właśnie w momencie kiedy wchodziłam na imprezę motocyklistów. Szybko pognałam na dół żeby pooglądać wspaniałe maszyny i posłuchać muzyki. Impreza była ogromna. Trzy sceny i setki motocyklistów, do tego masa straganów z naszywkami, naklejkami na motocykle i sprzętem.


Pokręciłam się trochę po terenie imprezy, zrobiłam kilka zdjęć skórzanym kurtkom z naszywkami i ruszyłam w dalszą trasę.


Doszłam do Brighton Marina - cudownego portu, w którym nacykałam z milion zdjęć. Ostatnio byłam tam z innymi au pairkami, ale nie mogłam ich namówić na nic więcej poza kawą i kanapką w Subwayu. Mój tryb zwiedzania jest chyba zbyt aktywny, dlatego niektóre miejsca muszę odwiedzić sama :) Znalazłam też ogromny supermarket z polskim działem, kupiłam żurek i sos grzybowy w torebce. Zawsze to trochę domu :3


Kolejny plan zakładał przechadzkę pod klifami aż do znalezienia idealnego na piknik kawałka plaży. Niestety okazało się, że każdy kawałek jest idealny a droga długa i cudowna, więc dałam się porwać.


Szłam dosyć długo, co jakiś czas robiąc przystanki na coś słodkiego aż GO zobaczyłam. Cudowny stary młyn. Mijałam go już jadąc autobusem na Seven Sisters, ale wydawał mi się znacznie dalej.
No, ale skoro już byłam w połowie drogi to nie było mowy o powrocie do domu bez zrobienia mu zdjęcia. Bo muszę Ci się przyznać, że ten młyn ustanowił pewien rekord. Mogę teraz szczerze powiedzieć, że widziałam więcej wiatraków w Anglii niż w Holandii. O cały jeden. Ten właśnie.


Zapraszam na mojego Instgarama --> klik
A poniżej kawałek, który nie daje mi spokoju od kilku dni. Chyba wpadam w jesienną melancholię.



15 komentarzy:

  1. Motocykle <3 Kocham !
    Co powiesz na wzajemna obserwacje?

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, miałam ochotę kupić motocykl i odjechać z tym tłumem w nieznane :P

      Usuń
  2. wowwwww też bym tam chciała być... marzy mi sę generalnie wyjazd za granicę i zostanie tam. obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko da się zrobić :D Zdecydowanie polecam taki wyjazd!

      Usuń
    2. ha spoko rzucam pracę i lecę w świat:D

      Usuń
    3. Ja tak właśnie zrobiłam :P praca za biurkiem jest nudna!

      Usuń
  3. Robisz bardzo ładne zdjęcia :) Fajnie wygląda ta komplikacja z kurtkami :D

    OdpowiedzUsuń
  4. chętnie zobaczyłabym te restauracje wbudowane w skale

    OdpowiedzUsuń
  5. SZESNAŚCIE KILOMETRÓW, chyba bardzo chciałaś zobaczyć ten wiatrak i dobrze, że stawiasz sobie takie cele. Kurczę, ile ja na Twoim blogu cudów zobaczę! A jeszcze fajne piosenki poznam - ta Brodki jest świetna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku motocykle <33
    Gratki za przebycie takiego kawała drogi. Super zdjęcia! :)
    Buziaki,
    StormWind z bloga cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne zdjęcia. Jestem serio pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń

♥ Bardzo dziękuję za każdy komentarz ♥