niedziela, 23 października 2016

Arundel

czyli najpiękniejszy zamek jaki widziałam, okropni ludzie, masa mojego narzekania i impreza w pociągu. Zapraszam :D



Razem z au pairką z Hiszpanii postanowiłyśmy wykorzystać wolną sobotę i gdzieś pojechać.
Padło na Arundel - malutką miejscowość na południu Anglii.
Na miejscu spotkałyśmy się z jej chłopakiem i dwójką Polaków. Zwyczajem Hiszpańskich znajomych musieliśmy zacząć od wypicia kawy. Siedzieliśmy w kawiarni chyba ze 2h po czym wreszcie zgodzili się gdzieś pójść. Oczywiście okazało się, że dotarliśmy do zamku 10 minut po ostatnim wejściu, więc mogliśmy jedynie porozmawiać z panią, która pilnuje żeby turyści wchodzili falami w wyznaczonych godzinach.


Słońce świeci, tuż przy zamku jest wielki park. Piknik! - krzyknęli Polacy.
Już układaliśmy plan. Sklep jest niedaleko, trzeba kupić jedzonko, wziąć reklamówkę, do której będziemy zbierać śmieci...
'Siedzieć na trawie? Lepiej idźmy do normalnego pubu usiąść w ogrodzie' - odpowiedziała Hiszpańska para.

Tak więc znalazłam się w piwnym ogródku, bez widoku na zamek, jedząc okropną kanapkę i żałując że nie mogę być gdzieś indziej. Godzina 18, moja ulubiona para stwierdza że jest już strasznie późno więc czas iść na pociąg. Szczęka mi opadła. Serio? Na pociąg? Już?
I tak jechaliśmy w przeciwnych kierunkach, więc życzyłam im miłego wieczoru i spędziłam wieczór sama w pięknym Arundel.

Czasami dobrze jest zostać samemu.









Co prawda możliwość zobaczenia zamku w środku minęła bezpowrotnie, ale przynajmniej mogłam pozwiedzać wąskie uliczki, odwiedzić katedrę i pozerkać przez okna na ludzi w angielskich pubach.



Musiałam za to dostać 'życiem w twarz'. Gdybym poszła z nimi na dworzec i pojechała najbliższym pociągiem to po około godzince byłabym w cieplutkim domu. Ale wybrałam inny, znacznie później i akurat ten musiał się popsuć. Na 10 minut przed stacją docelową pociąg się zatrzymał i nie chciał pojechać dalej. Utknęliśmy więc zamknięci w środku na ponad 2h.
W jednym z wagonów zrobili palarnię i pozwolili legalnie napić się piwka. Zrobiła się z tego prawdziwa impreza :P


A Ty? Wolisz podróżować samemu czy w grupie? :)

12 komentarzy:

  1. Samemu czy z kimś? raczej z kimś, ale jeśli mamy podobne plany :)
    Ciekawa historia z tą imprezą!

    OdpowiedzUsuń
  2. nieźle :D
    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety dni są coraz krótsze więc na zwiedzanie lepiej wybrać się z rana.Przyznam się ,że gdy podróżuję w obcym kraju pociągiem to jestem trochę zestresowana.Cudowne zdjęcia<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję to samo, zrozumienie komunikatów w Polsce graniczy dla mnie z cudem a co do dopiero w obcym kraju :P

      Usuń
  4. Ja zdecydowanie w grupie, ale w takiej max 10 osób :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajna wycieczka :) podoba mi się tematyka Twojego bloga, chętnie poczytam pozostałem posty pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  6. Z takimi ludźmi to rzeczywiście dużo się nie pozwiedza :( Miałaś pecha z tym pociągiem. Ja wolę z kimś zwiedzać, ale niekoniecznie w grupie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to taka tendencja - im więcej osób tym więcej rzeczy może pójść źle :P
      Chociaż rzeczywiście, z kimś jest znacznie ciekawiej :)

      Usuń

♥ Bardzo dziękuję za każdy komentarz ♥