wtorek, 20 września 2016

Pierwszy tydzień

Dzisiaj mija już 7 dni odkąd postawiłam nogę na angielskiej ziemi aby opiekować się uroczą pięciolatką. Nie mam problemów z przystosowaniem się do obcego miejsca. Malusieńki pokoik traktuję jak swój własny i powoli rozeznaję się w mieście.


Nie chciałabym zmarnować czasu spędzonego w Anglii, mam więc kilka postanowień:


1. Zrobić coś dla siebie
Ostatni rok był dla mnie mega ciężki. Miałam dwie prace i studia, więc codziennie poza domem spędzałam jakieś 13h, jadłam zupki chińskie i tosty. Czas na naukę miałam tylko w nocy.
Kiedy wreszcie udało mi się znaleźć jakiś wolny dzień to wstawałam bardzo wcześnie i jechałam odwiedzić rodzinę, więc zamiast odpoczynku miałam tournee po wszystkich babciach i ciotkach.
W efekcie byłam niesamowicie zmęczona, ciągle bolała mnie głowa a na myśl o uczelni wybuchałam płaczem. Bardzo źle się z tym czuję, ale ostatnie dni w Polsce, kiedy byłam u rodziny spędziłam chodząc jak zombie i zamykając się w pokoju żeby móc się w spokoju wypłakać.

Mam nadzieję, że tu odzyskam spokój.  Poznałam przesympatyczną dziewczynę z Hiszpanii, z którą prawie codziennie chodzę na kawę, a kiedy mam trochę więcej czasu uciekam nad morze. To naprawdę mnie uspokaja. Mam również czas na gotowanie, kilka razy w tygodniu robię obiad dla całej host rodziny, więc dbam o to żeby był zdrowy.


2. Nauczyć się angielskiego
... i ogarnąć ich szalony akcent. Mieszkam u polskiej rodziny, więc nie używam angielskiego przez cały czas. Wczoraj kupiłam sobie dwie książki i może wreszcie uda mi się przeczytać coś po angielsku (do Harry'ego Pottera podchodziłam już chyba z 5 razy i zawsze ambicji wystarczało mi tylko na pierwszy rozdział).

3. Nauczyć się hiszpańskiego
Teoretycznie uczyłam się hiszpańskiego na uczelni przez dwa lata, ale miałam wtedy za dużo pracy, więc dostałam na koniec trójkę i zaraz po zakończeniu roku akademickiego umiałam powiedzieć tylko 'no entiendo'. Czas nadrobić braki! :)

4. Zacząć ćwiczyć
To chyba jest najambitniejszy cel ponieważ jestem leniwą kluską. Nidy nie biegałam, basenu nienawidzę i nie umiem powtarzać sekwencji ruchowych, więc wszystkie zumby i aerobiki odpadają. Chciałabym zacząć od biegania, jeśli uda mi się wytrwać w tym tydzień czy dwa to zainwestuję w siłownię :) winter is coming, więc ćwiczenia pod dachem brzmią dobrze.

5. Zwiedzać zwiedzać zwiedzać
Czyli robić to, co lubię najbardziej. Na razie niestety biegam tylko po Brighton bo nie mam kasy na transport i atrakcje, ale niedługo mam nadzieję, że będzie mnie stać na wypad poza moje miasto.


Z boku pojawił się nowy gadżet - zdjęcia z mojego Instagrama. Zapraszam do obserwowania <3

A czy Wy macie jakieś jesienne postanowienia?

23 komentarze:

  1. Powodzenia kochana! Odpoczywaj i zwiedzaj, wykorzystaj ten czas dla siebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pjona! Ja również basenu nienawidzę! Też zaczęłam ćwiczyć i czuję się znacznie, znacznie lepiej, więc mam nadzieję, że również się za to weźmiesz! Fajnie, że poznałaś tam kogoś. =) Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basen jako największe zło tego świata :D Dziękuję za motywację!

      Usuń
  3. Życzę powodzenia w postanowieniach. Najgorsza jest taka gonitwa, sama lubię spokój, ale czasami przyznam się szczerze, że lubię jak się dzieję i wszystko robię w pośpiechu, całkiem inaczej jest - ale spokój lubię bardziej :) Trzymam kciuki aby wszystko się udało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Też lubię kiedy coś się dzieje, ale po długim dniu dobrze jest wrócić do domu, przytulić się do bliskich i spokojnie wyspać :)

      Usuń
  4. Ojej, nie można się aż tak zamęczać :( Powodzenia w postanowieniach i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego oficjalnie zaczynam urlop :D dzięki wielkie!

      Usuń
  5. świetne zdjęcia, powodzenia z planami - angielski szybko załapiesz, jak tam się jest to duże ułatwienie niż nauka w Polsce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia! Wytrwałości w postanowieniach! Pozdrawiam!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja widzę, że nas dużo łączy: obie teraz siedzimy w UK :)
    Czy Ty też jesteś ze Śląska, czy mi się tylko wydawało? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. W Somerset, dokładnie - w Wellington :) A Ty?

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy post ! Trzymam w kciuki aby udało Ci się zrealizować wszystkie i z przyjemnością będę obserwowała Twoje poczynania - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo dobry plan, postaraj się bliżej poznać miejscowych ludzi bo tylko oni potrafią pokazać miejsca ,których nie znajdziesz w przewodnikach turystycznych;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawy post, mam w rodzinie dziewczynę, która pracowała w ten sposób parę lat w Szkocji, była bardzo zadowolona, dzieciaczki były kochane, trochę zwiedziła i nieżle zarobiła. Też o tym myślałam, jestem nauczycielem wczesnoszkolnym i te nasze zarobki nie powalają, trochę jednak mam stracha. Życzę Ci wytrwałości. Czekam na kolejne relacje, jak Ci się układa w rodzinie i tym podobne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj też zarobki nie powalają szczerze mówiąc - przynajmniej w moim przypadku :)
      Ale nie płacę za jedzenie i mieszkanie, no i mam pieniądze na to żeby od czasu do czasu zjeść na mieście, napić się Guinnessa ze znajomymi i zwiedzać UK :D

      Usuń
  12. Minusem jest, że w Wellington ciężko o pracę. Tyle dobrze, że w pobliżu jest Taunton ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Życzę Ci powodzenia i będę trzymała za Ciebie kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Que belas imagens amei, bom final de semana e obrigado pela visita
    Blog: https://arrasandonobatomvermelho.blogspot.com.br/
    Canal:https://www.youtube.com/watch?v=DmO8csZDARM

    OdpowiedzUsuń
  15. Odważna jesteś, ale bardzo mi się podoba takie podejście i w sumie to "w innym życiu" zrobiłabym podobnie jak Ty. Uważaj na siebie!

    OdpowiedzUsuń

♥ Bardzo dziękuję za każdy komentarz ♥