wtorek, 26 lipca 2016

Woodstock

Tą wyprawę planowałam już do wielu lat ale zawsze coś stawało mi na drodze. Prawdę mówiąc nie były to jakieś wyjątkowo duże problemy, ale kiedy tylko coś się działo, uznawałam to za znak od wszechświata i szybko się poddawałam.



Jak było?
Brudno, wszędzie było pełno ludzi a muzyka nie dawała spać. I własnie dlatego jestem absolutnie zachwycona.


Jako osoba wygodna i przywiązana do własnego łóżka i ciepłej wody musiałam przeżyć w malusieńkim namiocie pełnym zawartości naszych plecaków, kąpać się w lodowatej wodzie w stroju kąpielowym przed tłumem osób stojących w kolejce. Brzmi jak mój senny koszmar, ale wszystko się da, a niewygody nadawały tylko klimatu całemu festiwalowi.

Muzyka była absolutnie wszędzie. Coś działo się na każdej scenie, w każdej strefie sponsora, w każdym puncie a ludzie w koło grali na gitarach i wydzierali się na całe gardło. W jednym miejscu można było nauczyć się tańczyć w rytmie gorącej samby.
Koncerty były wspaniałe, tak jak ludzie, którzy śpiewali razem z zespołami.

Nie było żadnych podziałów. W jednym miejscu znaleźli się hippisi, punki, gothci i przedstawicie innych subkultur. Wszyscy ci ludzie bawili się razem i to jest niesamowite.

Pokojowa Wioska Kryszny to kolejny punkt imprezy, za którym tęsknię. To tam delektowałam się jedzeniem, odpoczywałam po koncertach i poznawałam ludzi z różnych miejsc na świecie.

Liczę na to, że za rok również pojadę na najpiękniejszy festiwal świata <3

2 komentarze:

  1. Też planowałam Woodstock w zeszłym roku ale nie wyszło, pokonała mnie obawa o brak cieplej wody, w tym roku pojawiły się Stany, eh może kiedyś się zbiorę, bo z opisu wynika że warto!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. W swoim życiu przeżyłam osiem Woodstocków i po ostatnim na którym byłam w 2014 nie chcę wracać z szacunku do wspomnień tej imprezy. Teraz ewentualnie byłabym w stanie pojechać do Kostrzyna jakby w ofercie koncertowej pojawił się jakiś interesujący mnie zespół. Brak ciepłej wody i namiot zawsze był pociągający w tych eskapadach. Poznałam fajnych ludzi na miejscu, ale to wszystko działo się dziesięć lat temu. Jak porównywałam swój pierwszy i ostatni Woodstock to mam odczucie, że impreza zmienia się, ale wcale nie na lepsze. Dwa lata temu na swoim ostatnim Woodstocku byłam świadkiem tylu bójek i przepychanek ludzi pod wpływem alkoholu i innych substancji, że dziękuję. Przez teren festiwalu przewija się cała masa przypadkowych ludzi, dla których hasła reklamujące festiwal są kompletną abstrakcją. Nie piszę, że nie warto tam jechać, bo uważam, że warto. Jednak na przestrzeni czasu publika Woodstockowa zmienia się i to w jakim kierunku to idzie, zwyczajnie mi się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń

♥ Bardzo dziękuję za każdy komentarz ♥