piątek, 22 lipca 2016

Autostop w Irlandii

W ostatnim poście pisałam już o najmilszych ludziach na świecie, którzy przybywali z pomocą za każdym razem, kiedy w mojej ręce pojawiła się mapa. Zawsze znalazła się osoba, która zaproponowała pomoc. Często kończyło się to kilkuminutową rozmową, opowieścią o córkach, dziadkach i wszystkich znajomych, których mam pozdrowić, jak tylko znajdę się w miejscu do którego zmierzałam.


Irlandczycy nie zawiedli mnie także podczas łapania stopa :)
Myślałam, że będzie nam bardzo trudno znaleźć kogoś, kto może nas podwieźć bo łapaliśmy aż we trzy osoby. Reszta mojej ekipy nie była pewna swoich zdolności językowych i woleli się mnie trzymać :) jednak w każdym punkcie czekaliśmy najwyżej 20 min.

Pierwszym złapanym był starszy pan, który kiedyś odwiedził Polskę i był bardzo rozczarowany tym, że nikt nie chciał zabrać go do Auschwitz. Był bardzo ciekawy naszego zdania na temat tego miejsca i podróż minęła bardzo szybko :)
Obawiał się, że nikt nie weźmie nas w drodze powrotnej, więc podał nam swój numer telefonu żebyśmy mogli do niego zadzwonić jeśli gdzieś utkniemy. Nie mieliśmy na szczęście żadnych problemów ale i tak napisał do mnie smsa z pytaniem czy wszystko w porządku :) Urocze, prawda?


Kolejne auto, które się zatrzymało wyglądało dosyć groźnie - czarne bmw z przyciemnianymi szybami. Podbiegłam i zaczęłam nawijać po angielsku, że próbujemy się dostać do Klifów Moheru i wtedy usłyszałam muzykę, jakiej słuchał nasz kierowca
- czy to Peja? 
- tak, wsiadajcie.
Miło było spotkać Polaka na obczyźnie :)

Jeden z naszych kierowców, od razu kiedy wsiedliśmy do auta, zaznaczył że będzie musiał nas wysadzić kilka kilometrów przed Klifami bo bardzo się spieszy ale tak miło mu się z nami rozmawiało, że podwiózł nas pod samo wejście zatrzymując się w kilku miejscach, żebyśmy mogli zrobić zdjęcia i nacieszyć się pięknymi widokami :)


Po drodze jechaliśmy jeszcze z kilkoma przesympatycznymi osobami, ale totalnie zachwycił mnie Portugalczyk, który przez całą drogę opowiadał nam o swojej pięknej żonie i wspaniałym malutkim synu. Pokazał nam ich zdjęcia i zaprosił na kolację, żebyśmy mogli ich poznać <3

Irlandczycy są wspaniali <3 nie mogę się doczekać aż tam wrócę

1 komentarz:

  1. Lubię czytać o przygodach innych ludzi podczas łapania autostopa. To żywe świadectwo, że nie brakuje miłych i uczynnych ludzi na świecie. Czasem wydaje mi się, że bardziej ryzykowne od łapania stopa jest spacer nocą w dużym mieście :)

    OdpowiedzUsuń

♥ Bardzo dziękuję za każdy komentarz ♥