niedziela, 31 lipca 2016

Maastricht

Kolejne tanie bilety lotnicze i kolejna fantastyczna wyprawa. Tym razem z R - świrem mojego pokroju, który chce zobaczyć WSZYSTKO. Z lotniska jest tylko 9km do centrum, więc zrobiliśmy sobie spacer. Przez całą drogę spotkaliśmy może 3 osoby, które nie jechały na rowerze. Ścieżki rowerowe były szerokie i zadbane, chodnika dla pieszych zazwyczaj nie było, lub składał się z wąskich płytek zarośniętych trawą. Holandia jak z obrazka!


Maastricht jest cudownym miastem na południu Holandii. Ludzie są przemili, każdy doskonale mówi po angielsku i oczywiście - wszyscy jeżdżą na rowerach.

wtorek, 26 lipca 2016

Woodstock

Tą wyprawę planowałam już do wielu lat ale zawsze coś stawało mi na drodze. Prawdę mówiąc nie były to jakieś wyjątkowo duże problemy, ale kiedy tylko coś się działo, uznawałam to za znak od wszechświata i szybko się poddawałam.



Jak było?
Brudno, wszędzie było pełno ludzi a muzyka nie dawała spać. I własnie dlatego jestem absolutnie zachwycona.

piątek, 22 lipca 2016

Autostop w Irlandii

W ostatnim poście pisałam już o najmilszych ludziach na świecie, którzy przybywali z pomocą za każdym razem, kiedy w mojej ręce pojawiła się mapa. Zawsze znalazła się osoba, która zaproponowała pomoc. Często kończyło się to kilkuminutową rozmową, opowieścią o córkach, dziadkach i wszystkich znajomych, których mam pozdrowić, jak tylko znajdę się w miejscu do którego zmierzałam.


Irlandczycy nie zawiedli mnie także podczas łapania stopa :)

czwartek, 21 lipca 2016

Limerick

Czyli kolejne marzenie, które się spełniło.


Do Irlandii chciałam pojechać od tak wielu lat, że ciężko mi to policzyć. Rodzina na każde urodziny proponowała mi prezent w postaci biletu, ale uparłam się, że kupię go sama. Dlatego też zamiast biletów dostawałam przewodniki, mapy i koniczynki w różnej formie. Mam już tego niezłą kolekcję :)

środa, 20 lipca 2016

Oslo



Wiem, że wyjazd do Norwegii w zimie nie był najmądrzejszym pomysłem ale cena biletów była niesamowicie kusząca i nie mogłam się powstrzymać. Jakimś cudem okazało się, że przez cały nasz wyjazd świeciło słońce, a temperatura sięgała kilku stopni powyżej zera. Dla nas to była temperatura pozwalająca na zdjęcie czapki do zdjęcia i rozpięcie najwyższego guzika kurtki. Norwegowie w tym czasie chodzili w koszulkach z krótkim rękawem i gimnastykowali się w parku.

Norwegia, czyli jak zaczynają się przygody.



W moim życiu najlepsze rzeczy dzieją się, kiedy wychodzę poza schemat. Kiedy zamiast iść na egzaminy wsiadam do samolotu, zamiast Grecji wybieram Norwegię a zamiast hotelu kanapę w domu zupełnie obcej mi osoby.

Tak też stało się w marcu 2015 roku. Namówiłam K, żeby poleciała razem ze mną promocyjnym lotem do Oslo, jak się później okazało w najgorszym z możliwych terminów - ominęły mnie przez to dwa bardzo ważne egzaminy.
Pierwszy raz leciałam samolotem i totalnie się w tym zakochałam. Pierwszy raz nocowałam na kanapie u zupełniej obcego człowieka i pierwszy raz czułam realne zagrożenie ze strony drugiej osoby.